Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baby pink. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baby pink. Pokaż wszystkie posty

Big Bang od MIYO...


...czyli o nowościach błyszczykowych w mojej kosmetyczce :)


Zaciekawiły mnie już dawno. Potem, gdy zdecydowałam się już na zakup, zamknęli jedyną drogerię w okolicy, w której były dostępne. Przeczytałam kilka recenzji i zdecydowałam się na 2 odcienie.

Pierwszy z nich to 03 Bad Woman.




Nie potrafiłam uchwycić jego dokładnego koloru na ustach, jednak jest taki, jak w opakowaniu. Bardzo dobrze się rozprowadza, nie tworzy smug, fajnie kryje. To takie połączenie fuksji z Barbie pink :)

Drugi odcień to 08 Kill Girl




Jak widać bardziej wpada w łosoś. Na żywo kolor jest bardziej intensywny. Ten odcień chyba bardziej przypadł mi do gustu. Tak samo jak Bad Woman dobrze kryje i "zjada się" stopniowo, nie tworzy nieestetycznych bruzd.

Jedyne, co mogę im zarzucić, to fakt, iż przy grubszej warstwie mogą tworzyć się "błyszczykowe zajady" w kącikach ust (potocznie mówiąc - lubi zbierać się w kącikach, niestety...).

Do plusów z kolei mogę dodać jeszcze to, że absolutnie nie wysusza, powiedziałabym nawet, że nawilża i tworzy taki miły efekt "woskowych" (?) ust.


Powyżej porównanie obu odcieni. Po lewej Bad Woman, po prawej Kill Girl.

Koszt błyszczyka to ok. 8,49 zł. Możemy znaleźć je w małych drogeriach, na allegro lub w sklepach internetowych. Myślę, że za taką cenę otrzymujemy bardzo dobry produkt. Należy tylko znać umiar w jego stosowaniu, bo o przedobrzenie w tym przypadku bardzo łatwo!

Lakierowy ideał...


...czyli kolejne 2 powody, dla których kocham Golden Rose miłością dozgonną! :)


Całkiem przypadkiem, w czasie przeglądania Waszych blogów, natknęłam się na 2 cudowne lakiery z linii Rich Color. Początkowo bardzo spodobał mi się odcień 05, jednak kiedy zobaczyłam, jak na paznokciach prezentuje się nr 52 - przepadłam.


Są to już któreś z kolei lakiery GR w mojej "skromnej" kolekcji (o tym wkrótce). Z każdego z nich jestem BARDZO zadowolona. Na moich paznokciach, które narażone są na zniszczenia mechaniczne (klawiatura, obicia np. o biurko) oraz chemiczne (płyny do naczyń itp.) trzymią się ok. 4 dni praktycznie bez jakiegoś większego uszczerbka. Dodatkowo szeroki pędzelek sprawia, że nie musimy się namęczyć, żeby szybko i sprawnie zaaplikować lakier na paznokcie. Ode mnie jeszcze duży plus za brak smużenia!


Aktualnie na moich paznokciach gości odcień 52. Jest to PRZEPIĘKNY blady róż, bez shimmera czy perłowego połysku (za którymi nie przepadam). Na zdjęciu powyżej może wydawać się, że jest on biały, jednak jest to wina oświetlenia, a raczej jego braku (pochmurna aura zepsuła efekt). Tutaj nałożone mam 2 cienkie warstwy, jednak już jedna daje fajny efekt i dobre krycie. Paznokcie prezentują się elegancko i dziewczęco zarazem. Dodam, że cena w sklepie stacjonarnym Golden Rose to 6,90 zł. Można spotkać je jednak w niższych cenach w osiedlowych drogeriach (ok. 5 zł) :)




Kolejny w kolejce do malowania jest oczywiście 05 ;)

*w tle możecie zobaczyć moją ukochaną kropeczkową pościel z IKEI ;)




Oraz w bonusie - kolejna zdobycz z mojego fioletowo-białego uzależnienia ;)


Wianek, kula - OBI, serducho - PEPCO, półka - IKEA.