Essence Fast Cuticle Remover...


...czyli o szybkim sposobie na uciążliwości paznokciowe :)

Od czasu, kiedy zdjęłam żele minęło już dość dużo czasu i chciałam zadbać o stan moich skórek. Przeszukałam mnóstwo blogów, przejrzałam wizaż i padło na Essence. 

Za produkt o pojemności 8 ml płacimy 7,99 zł (cena regularna). 
Tak prezentuje się buteleczka:






Jak widzimy prezentuje się zacnie :) Dobrym rozwiązaniem jest zastosowanie aplikatora z gąbeczką (tak, jak w błyszczykach), chociaż nie wiem, czy nie lepiej sprawowałby się pędzelek. Mimo wszystko jestem bardzo zadowolona z efektów, jakie daje. Producent zaleca nakładanie preparatu na 15 sekund, co jest wystarczającym czasem do zadziałania produktu. Ja jednak trzymam go na skórach trochę dłużej, po czym z łatwością odsuwam je silikonowym kopytkiem. Zawsze miałam problem z usuwaniem, a wręcz zdrapywaniem skórek z płytki paznokci. Dzięki produktowi Essence takie sytuacje nie mają już miejsca a manicure stał się o wiele przyjemniejszy :)

Z mojej strony każdemu mogę polecić Fast Cuticle Remover z czystym sumieniem!

Dresy z Lidla...


...czyli ludzie, o co ten hałas? :)

Od kiedy zobaczyłam w gazetce ofertę dresów z Lidla - przepadłam. Wiedziałam, że różowe spodnie muszą być moje. Aby "dorwać" odpowiedni rozmiar i kolor (albo w ogóle na jakieś się załapać!) trzeba być pod sklepem już przed otwarciem, nie ma zmiłuj. Jako, że w poniedziałek rano jechałam na uczelnię i po drodze mam Lidla, byłam tam kilkanaście minut przed 8:00. 

Jest to już któryś z kolei towar z oferty Lidla, na którym  bardzo mi zależało (poprzednio były to miętowe szorty). Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że zazdroszczę emerytkom tego poweru i siły przy przekopywaniu stert towaru w sklepie z samego rana i rzucania się jak dzikie na dresy albo adidasy. Osobiście udało mi się dorwać swój rozmiar i kolor. Niestety, z każdego rodzaju były chyba po 2 sztuki (w każdym rozmiarze), tak więc nie wchodzi w grę wizyta w Lidlu po 8:30... 

Ale do rzeczy. Znając jakość marki Esmara, miałam nadzieję na naprawdę dobrą jakość i po raz kolejny się nie zawiodłam. Za oszałamiającą kwotę 33 zł otrzymujemy świetny produkt! Materiał miękki, mięsisty, szwy solidnie wykonane, ściągacze i nogawki równej długości. Na niektórych blogach spotkałam się z zarzutami, że ubrania z Lidla to tylko dla plebsu, biedaków, że to ani ładne ani porządne i lepiej wydać na dres kilka stówek. Swoje zdanie na ten temat wyraziłam na blogu Gosi (http://goniaroniaa.blogspot.com/2014/01/dresy-z-lidla.html), która nota bene wygląda świetnie w lidlowym dresiwie :)

Poniżej wstawiam fotki autora całego zamieszania :)








I bonus...